wtorek, 3 czerwca 2014

Londyn

Oglądaj tylko jeśli masz na prawdę dużo czasu i nie masz co robić ze swym życiem. Przytłoczę cię ogromem zdjęć. 

Nigdy nie lubiłam zorganizowanych wycieczek. Żeby dobrze poznać jakieś miejsce potrzebny jest przede wszystkim czas, dlatego uważam ,że moje opinie i wrażenia są na prawdę subiektywne. Londyn na moich zdjęciach wygląda zdecydowanie lepiej niż w realu. Te wszystkie filmy, opowieści , to jedno wielkie zakłamanie. W rzeczywistości miasto "dupy nie urwa". Jeden , wielki, ogólnoświatowy SHIT. Ja jednak postaram się zaserwować wszystkiego po trochu ;)


Zastanawiałam się jakie zdjęcie dać na początek.Tylu istot ludzkich chyba nigdy nie widziałam w swoim życiu. Wyróżnić w tym cudownym mieście można dwa miejsca, gdzie są nie tylko korki na ulicach,ale i chodnikach. Zapraszam na Oxford Street.  



Niby fajnie, można przechodzić na czerwonym świetle, to pieszy decyduje kiedy chce przekroczyć ulicę. Dlatego też szczególnie w Oxford Street, gdyż ludu tutaj nie brak, poruszać się mogą wyłącznie taksówki i autobusy. Polaka w Anglii można było ławo rozpoznać,nie tylko po ubiorze, czy też mowie. Tylko nasz naród stał na czerwonym świetle. O ile w Londynie to zjawisko jest często spotykane, o tyle na Oxford ulicy wręcz niemożliwe. Jeśli  biedny Polaczek nie poleci z tłumem  narazi się na stratowanie, zdeptanie i niezbyt miłą śmierć. Najciekawsze jest to,że Londyńscy kierowcy nie są przyzwyczajeni do tego ,że na pasach dla pieszych, pieszy może przechodzić na zielonym świetle. Często oburzeni i zbulwersowani "titają" nie rozumiejąc jak śmiało się wejść na drogę. Być może gdybym żyła w tym mieście też bym miała takowe odruchy nerwowe. Może więc drogi mamy kiepskie, ale przynajmniej zdecydowanie łatwiejsze przemieszczanie się zarówno po jezdni,jak i chodniku. Uwierzcie mi! 


Nie jestem dumna z poprzednich dwóch zdjęć, ale zostały zrobione na prawdę na szybko i tylko po to ,aby pokazać jak dużo ludzi przemieszcza się tą ulicą, Chciałam zrobić zdjęcie chodnika którym szłam, niestety nie wyszło. Głowy zasłoniły wszystko. W takim tłumie mimo to ,że były ze mną znajome twarze, czułam się na prawdę bardzo źle i samotnie. Pomyślcie sobie. Idziecie chodnikiem co drugą sekundę potrącani przez przechodniów, którzy nie mówią nawet już przepraszam, excuse me, entschuldigung , wszystko jedno xd Anonimowość i niewidzialność-  z pewnością te dwa słowa charakteryzują nasze Oxford Street. 





Kolejnym niezwykle zatłoczonym miejscem jest Buckingham Palace. O 11:30 kiedy rozpoczyna się słynna zmiana warty ludzie ściskają się jak śledzie w puszce. Czy ją widziałam ? Nie, ale byłam na niej. Myślę,że "ekspresowi turyści" mogą powiedzieć dokładnie to samo, no chyba ,że rezerwowali miejsca już o 9 rano ;)


 Bez sensu ustawiać się pod samym pałacem. Żeby cokolwiek zobaczyć lepiej stać gdzieś z tyłu.


Na przeciwko pałacu jest ładny trawnik, po którym co chwilę chodzą ogrodnicy czyszcząc trawkę, grabiąc, drapiąc się po dupie itp. Zajmują się tym z reguły emigranci. Jeśli więc odwróciwszy się tyłem do pałacu będziecie mieli taki oto widok oznacza to ,że stoicie w dobrym miejscu i macie szansę cokolwiek zobaczyć. 






"Cokolwiek" czyli mohery w czerwonym wdzianku 







Nie wybaczyłabym sobie , gdybym nie poruszyła tematu słynnych londyńskich koników. Można je spotkać wszędzie. Jeżdżą sobie po drogach i wspaniale się prezentują. Pod pałacem było ich pełno. Siedzący na nich policjanci odganiali tłum aby nie torował przejścia na chodnikach – jakby to coś dało.















Tak, koniki są wspaniałe, cudowne i ładne…


Gdyby ktoś zapytał się mnie, czy w Londynie śmierdzi kałem, z całym przekonaniem odpowiedziałabym -Tak, przecież każda wieś ma swoje uroki.
Przez chwilę poczułam się jakbym była w filmie „Charlie i fabryka czekolady”.
Brązowe ulice z pewnością dodają uroku temu niezwykłemu miastu.







 Kolejnym obiektem, który mnie zachwycił jest London Eye. Wszyscy pasjonaci fotografii mając przyjemność skorzystania z tego największego koła widokowego na świecie mogą się wyżyć twórczo, bawiąc się aparatem bez końca (a tak dokładnie pół godziny) . Czasu jest dużo, a widoków nie brak.


Ta wielkość, ten podziw. Mnie jednak najbardziej zachwyciły kapsuły.










Technologia na miarę XXI wieku. Komputerki pokazywały obiekty ,które można zobaczyć z tego cuda. Tutaj miałam najwięcej czasu na zabawy aparatem. 



 W prawdzie odbicia szyb psują zdjęcia, ale i tak jak na swój level jestem zadowolona


Naprawdę jarałam się tymi ekranikami ;D


Brudna, śmierdząca i niepomalowana. Dziecko się cieszy. Na polu , na którym siedzę, na samym końcu przejażdżki pozowało się do szyby i wielki aparat robił zdjęcia, (WOOO)  które można było nabyć za kilka euro. Nie skorzystałam. 



Oczywiście w Londynie mogło tylko padać. Turystom to nie przeszkadzało, w końcu to takie charakterystyczne. Mnie jednak denerwował fakt, że wszyscy zasłaniali mi drogę parasolami. Cóż, jestem dziwna.



Po przejażdżce w cenie biletu był film 4D, który po prostu tak ujął mnie za serce ,że aż go wstawiłam na bloga.



Czekając na seans podniecałam się ledowymi żarówkami,ale to nic w porównaniu z ...


Big BENEM ! 


Naprawdę wielka szkoda, że wnętrze parlamentu można zwiedzać tylko w wakacje. Z miłą chęcią zobaczyłabym jak to wszystko wygląda w środku. 



Big Ben jest, był i będzie głównym symbolem Londynu. Może jestem nienormalna, ale jednak miałam inne priorytety. Moim celem numer jeden było stąpać po ulicy Baker Street. Chociaż nie było to łatwe zadanie, gdyż wycieczka nie obejmowała domu rodzinnego Sherlocka , ja jak zwykle postanowiłam dopiąć swego.



Kiedy wychodziłam z metra,aby podążać do Madame Tussauds nie zdawałam sobie sprawy,z tego ,że będę właśnie na tej ulicy. 



Pomnik uświadczył mnie w przekonaniu ,że jestem w dobrym miejscu, to jednak było dla mnie za mało. Fikcja Arthura Conana Doyle'go była ważniejsza od figur woskowych.




 Niestety nie zdążyłam wejść do domu słynnego detektywa, ale wydawał się być bardzo zachęcający.



Udało mi się za to na chwilę wskoczyć do sklepu z pamiątkami. Na prawdę świetny. W prawdzie ceny z kosmosu, a rzeczy które oferowali można było kupić na jakichkolwiek stoiskach na ulicy , mimo wszystko warto tam wejść. Wnętrze świetnie zrobione , rewelacyjnie oddaje klimat ówczesnych czasów. 







Oczywiście figury woskowe również zobaczyłam. Wszystkim nie udało mi się zrobić zdjęć z powodu tłumów, które zasłaniały oczywiście najbardziej znane postacie. 















Na prawdę przeraża mnie współczesność. Dzieci gnały do wujka Adolfa niczym mucha do gówna. Ten malec to jeszcze pół biedy, największą uwagę zwróciła na mnie grupa przedszkolaków robiących znak "HI HITLA" , której niestety nie zdołałam sfotografować. Do czego ten świat zmierza ? 



Nie będę się rozwodzić na temat Hitlera i pozytywnych reakcji jakie wywołuje jego podobizna z wosku. Przecież o to w sumie chodzi, ludzie mają się dobrze bawić . No a tu o... Tower Bridge






Most jak każdy inny, ale jakoś na moich zdjęciach wygląda pięknie i majestatycznie. Uważam ,że tylko dobrzy kłamcy mogą być świetnymi fotografami. Fotografia to oszustwo lvl hard. Nie kłamie się słowami , tylko obrazem, a rzeczywistość niestety nie jest tak idealna jak na zdjęciach. Byłam więc samym widokiem bardzo rozczarowana. Umiem kłamać, ale muszę jeszcze trochę poćwiczyć ;)


Napiszę więc- taki widok zobaczyłam z Tower Bridge w swoim obiektywie. 



a tutaj chyba droga powrotna ? 






Anglia w moim mniemaniu jest bardzo bogatym krajem, przyjaznym dla turystów, no przynajmniej Londyn. Większość muzeów oferuje darmowy wstęp, na przykład takie National Galery. Przewodnik powiedział ,że to odzwierciedlenie paryskiego Luwru, ale moim zdaniem ,nie może nawet obok niego stać. Chociaż... znajmy dobroć panów. Za free mogłam zobaczyć dzieła Rubensa, Rembrandta, Caravaggia, czy też Moneta i te jego słoneczniki. Sorry, jestem Polaczkiem , lubię wybrzydzać ;)


Staliśmy przed pięknym National Galery, przewodnik dzielił się z nami swymi subiektywnymi opiniami na temat muzeum i nikogo nawet przez moment nie zastanowiło co się dzieje naprzeciwko budynku po drugiej stronie. Czerwone flagi i te wszystkie tłumy na prawdę nie dawały mi żyć. Musiałam oczywiście odłączyć się od swojej grupy i zbadać tą całą dziwną sytuację. 



Dziwna sytuacja była wywołana dniem pracy. Komunistyczne hasła, mieszanina różnych narodowości, wydawało mi się ,że cofnęłam się kilkanaście lat wstecz. Strach się bać. W głowie zaczęłam już projektować nieuniknioną przyszłość tego pięknego bogatego kraju, który za niedługo stanie się ruiną,ale cóż mogę się mylić. Jestem młoda , głupia i nic nie wiem. Tolerancja- to jest teraz najważniejsze. Zapuszczę brodę, zostanę lesbijką, przejdę na islam, wyemigruję z tego kraju i gówno mi zrobicie.



Wszystkich tych, którzy przeczytają mój post i jednocześnie mających większą styczność z kulturą tego miasta/państwa/ludzi, bądź mogących pochwalić się jakąkolwiek wiedzą na temat tego zjawiska, bardzo prosiłabym o wyjaśnienie mi jednej rzeczy - CO TO MA BYĆ? Mam gdzieś tam głęboko ukryte resztki nadziei, że to wale nie tak,że ja po prostu kłamię na zdjęciach, coś przeoczyłam, czegoś nie doczytałam, nic nie wiem... 


Odwróciłam się i akurat zobaczyłam pomnik niebieskiego koguta, który chyba wszystkim kojarzy się z Francją. Dziwne, szczególnie ,że oba państwa za sobą nie przepadają. Czyżby miałby być to symbol jedności problemów z jakimi muszą się teraz zmierzyć ? Ów kogut nie będzie tutaj przez cały czas. Pomnik  zmieniany jest co kilka miesięcy. 


W National Galery niestety robić zdjęć nie mogłam, całe szczęście ,że National History Museum nie ma takich wymogów. Podobno nakręcili tu "Noc w Muzeum". Sam budynek jest po prostu niesamowity.





Najwięcej ludzi chciało obejrzeć szkielety dinozaurów. Dobrze,że znalazłam się w muzeum tuż po jego otwarciu, inaczej gniłabym w kolejkach.






Słodkie stworzenia 







Oczywiście muzeum ma do zaoferowania dużo więcej, na prawdę jest świetnym obiektem do przeprowadzenia lekcji biologii. 



Tak ekhmn...hmm...



Ten płód miał co najmniej 2 metry...



Gdyby ciała ludzkie podczas stosunku płciowego zostały przecięte na pół tak to by mniej więcej wyglądało. Panie zostały zobrazowane bardziej korzystnie. 







Gość rządził w muzeum. Darwin był niemal wszędzie ;)



Przenosimy się teraz do jakiejś bogatej dzielnicy. Na ulicach można było spotkać co chwilę mistrza Yodę. Cholera, nie potrafię przypomnieć sobie jej nazwy ! No nic, żyjmy w nieświadomości. 



Galeria jakaś tam, gdzieś tam. Podobno dla bogatych, sklepy nietypowe, masa cukierni i zabawek dla dzieci. 



A na dole można było się posilić. Owoce morza w ryżu ? Myślę czemu nie, w końcu jestem w LONDYNIE. 


Te piszczące krewetki na patelni. Mmmm... sama słodycz. Nie wiedziecie ile doznań smakowych mi przyniosły. 





Często lądowałam tu- w kochanym Burger Kingu, gdzie moje polskie kupony niestety nie pozwoliły mi jeść taniej. To miłe ,że zaczynają do fast foodów dodawać zdrowe soczki i owoce. Zastanawiałam się ,czy to przypadkiem nie mija się z celem. No bo co mi po jabłku jak zeżarłam przed chwilą 2 kilo frytek ? 


Z powodu mojej gimbowatej kuzynki zwiedziłam chyba każdy Starbucks jaki był po drodze. Nigdy nie miałam okazji przebywać w takowym w Polsce, ale bardzo często zdarzało mi się odwiedzać normalną kawiarnię. Szczerze? Sturbucks dupy nie urywa, od razu skojarzył mi się z Mc'donaldem , tylko zamiast burgerów i coli serwują babeczkę i np. gorącą czekoladę. Wiem ,że u nas w Katowicach w Galerii Katowickiej w Starbuksie można sobie usiąść wygodnie na miękkich fotelach , a lokal wygląda na prawdę przyzwoicie. Tutaj Anglia wypada kiepsko. 


Jestem fajna



Drugą bogatą dzielnicą, której tym razem nazwę pamiętam, jest City- ponad prawem Londynu. Na zdjęciu Katedra św.Pawła otwarta od 8.00- 16.00. Zapraszam.


A teraz zagadka... Czym jest ten szklany budynek ? Tak,kościołem. Nie wiem czy anglikańskim, czy katolickim, w każdym bądź razie są  tu ludzie pomysłowi. To jedna z wielu rzeczy która mnie zdziwiła w tym wielkim mieście. 



Anglia to na prawdę bogaty kraj. Serio !


Nie będę się tu rozpisywać. Leży tam pełno fajnych butów i dobrych deskorolek. 


Mają wiewiórki rasy Michaelus Jacksonus . Takie pewne siebie! Gnało to do ludzi z rozwalonym nosem i prosiło o jedzenie. Wszyscy obcokrajowcy byli oczarowani, po prostu zakochali się w niej do szaleństwa. PRZECIEŻ ONA NAWET NIE JEST RUDA. Jakiś przypał genetyczny. 



 Royal Parks of London można pomylić z ptasim zoo



W którym mieszkają Kate,William i ich zacne dziecko.







Dobra, czas stąd spadać.







Przyjechałam i wróciłam kanałem La Manche. Zawsze wyobrażałam go sobie jako szklany tunel w wodzie, po którym poruszają się różne pojazdy i przez szybę widać rybki. Wyobrażenia te przeminęły z wiatrem. Tunel jest kilkanaście metrów pod powierzchnią morza, pojazdy stoją w pociągu który sam się przemieszcza. Można sobie chodzić po przedziałach omijając auta i czuć się jak w statku kosmicznym.







Po tak długiej podróży byłam szczęśliwa , gdy zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej w Polsce


W naszym pięknym


i bardzo zabawnym kraju ;) Jedno trzeba nam przyznać - mamy poczucie humoru. 
Pozdrawiam. Use your brain. 
About Magda Grabowska

Piszę w internecie. Udzielam się na TT. Nie należę do żadnej organizacji zarówno rządowej jak i pozarządowej. Dziękuję za uwagę i kłaniam się nisko.

You Might Also Like

61 komentarzy:

  1. piękne miasto <3
    zapraszam do siebie i obserwacji:
    http://saaaandiiii.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki.
    Wydawało mi się, że to nic takiego, ale zmieniłam zdanie, gdy moi znajomi mieszkający w Sopocie byli zaskoczeni. Czyli coś w tym jest.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Z powodu mojej gimbowatej kuzynki zwiedziłam chyba każdy Starbucks jaki był po drodze."
    ja też Cię kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  4. mam co robic ze swoim zyciem i czasem wolnym ale lubie urlopowe fotywiec se poogladalam :P

    OdpowiedzUsuń
  5. cudowny londyn, zazdrio <3
    dorey-doorey.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne fotografie, Londyn cudowny! Zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajne zdjęcia :)
    W swoim życiu byłam tylko raz w Londynie , ale bardzo mi się spodobało :D
    Mam nadzieję , że będę miała okazję pojechać tam jeszcze raz:D
    Dziękuję za odwiedziny i bardzo miły komentarz :)
    Pozdrawiam i zapraszam ponownie ;)
    Sylwetta

    OdpowiedzUsuń
  8. mam dużo czasu, nie mam co robić ze swoim życiem i kocham Londyn, ale muszę przyznać, że mimo to mnie przytłoczyłaś :D chcę się walnąć na trawie w parku w Londonie, jeeej

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetna fotorelacja. Zachowany dystans, poczucie humoru i krótki treściwy opis miejsc. To jest właśnie to co lubię. Bardzo bym chciała mimo wszystko pojechać i sama przejść się po tych zabytkach i ulicach. Tak jak napisałaś - może i śmierdzi, na pocieszenie można powiedzieć, że u nas też ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Great photos! Looks like so much fun!!

    xx,
    www.mellowyellowblog.com

    OdpowiedzUsuń
  11. haha, podoba mi się taka relacja. Londyn w krzywym zwierciadle. :D co do kanału- wyobrażałam go sobie tak samo jak Ty. a tu taki zawód, smuteczek :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Nooo hmm, ciekawe relacje z podróży :d Ja jednak chciałabym się przekonać o tym na własnej skórze ;) Niektóre zdjęcia niezwykle mnie urzekły :)

    OdpowiedzUsuń
  13. przeczytalam caaała relacje, swietnie mi się czytało, ale jakos do Londynu wcale a wcale mine nie ciagnie. Te zapachane ulice i pogoda mnie odstraszaja, wole cieplutkie kraje :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja za dwa tygodnie zamieszkam w jednym z miast położonym nieopodal Londynu - może to nawet dobrze, że wiem że życie w stolicy jest pieruńsko drogie. Osobiście przed UK odstrasza mnie jedynie pogoda, ale ja zawsze byłam ciekawa świata, więc zaryzykuję.
    Zdjęcia i relacja świetne ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. nabrałam ochoty na wyjazd do Londynu i może kiedyś uda mi się pojechać.

    co Cię tak rozbawiło u mnie?:)

    OdpowiedzUsuń
  16. ehhh kurczee ;< mialam leciec w tamtyk roku ale nie wyszlooo.. moze teraz w tym roku :DDD

    OdpowiedzUsuń
  17. Zazdroszczę pobytu w Londynie. Bardzo klimatyczne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  18. Jeeej, jak ja bym chciała pojechać do Londynu *.*

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetne zdjęcia, świetny reportaż.
    A u mnie zdjęcia z wycieczki na Litwę :>
    Obserwuję i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Marzy mi się Londyn :)

    Zapraszam do siebie i do obserwowania :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie miałam okazji jeszcze zwiedzić Londynu.
    nataa-liiaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Marzę o Londynie! Niestety na razie nie będzie mi to dane :( Moi znajomi kochają to miasto, dlatego jestem zdziwiona Twoją opinią. Chętnie przekonam się sama.

    OdpowiedzUsuń
  23. Pierwszy raz nie czytałam o Londynie w samych superlatywach tylko opis taki, jaki jest naprawdę! Wielki plus za to, świetny post :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja bym na twoim miejscu była dumna z wszystkich zdjęć!
    Są rewelacyjne. Uroki Londynu :)

    OdpowiedzUsuń
  25. W lipcu będę w Londynie. Czyli iść na London Eye, nie stracę kasy? :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja byłam w UK i może nie zobaczyłam wszystkiego, ale widziałam wystarczająco tyle, by stwierdzić, że w moim mniemaniu to piękny kraj. Momentami krytykowałaś Londyn, ale każde miejsce ma swoje wady. Londyn na pewno jest piękniejszy od Warszawy, moim zdaniem oczywiście. A to, że pamiątki mają kosmiczne ceny to normalnie, wszędzie tak jest, przykład? Byłam w tym roku w Krakowie i zwykła gumowa bransoletka kosztowała 8 zł, także szkoda gadać... A co do tego, że na zdjęciach wszystko pięknie wygląda... zależy jak na to spojrzysz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym się wyróżniam od innych ludzi- zwracam uwagę nie tylko na to jak co wygląda, ale również co się dzieje :)

      Usuń
  27. poczułam się jakbym była w Londynie ;)

    http://sk-artist.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  28. tak to przerażające jak te małe dzieci "jarają" się hitlerem ;p

    OdpowiedzUsuń
  29. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  30. O proszę , widzę nie tylko ja ostatnio odwiedziłam ten cudowny kraj :D .
    Przechodzenie na czerwonym świetle i stanie na zielonym - ehh Ci Brytole , wszystko na odwrót !
    Cudowne zdjęcia.
    Zapraszam do mnie- post być może Cię nie zainteresuje, gdyż praktycznie o tym samym hehe .
    Pozdrawiam
    big-bam-boom.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja tez bym chciała ten kraj odwiedzić w końcu ;p

    Zapraszam: http://velina-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  32. Przepiękne zdjęcia! :) Super!

    OdpowiedzUsuń
  33. Widać, że wyjazd był mega udany! Ja niedawno wróciłam z Pragi, tez było świetnie. POZDRAWIAM M.

    OdpowiedzUsuń
  34. Pięknie tam jest. Szkoda ze nigdy nie miałam okazji być tam

    OdpowiedzUsuń
  35. Londyn jest moim wielkim marzeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  36. no to mi zafundowałaś wycieczkę po londynie, uwielbiam takie notki i piszesz tak ze potrafisz zaciekawic, teraz jeszcze wiekszym moim marzeniem jest to by tam sie jakos dostac... kiedys... na pewno :)
    >> mój blog <<

    OdpowiedzUsuń
  37. faktycznie-narbąłaś tych zdjęć :D
    Osobiście też byłam w Londynie i tak.. zachwycił mnie i zawiódł.. Chyba nie do końca byłam z niego zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  38. nie będę odkrywcza jak napiszę, że zazdroszczę podróży, bo nigdy nie miałam okazji tam być. ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. I was in London 3 years ago and I loved it so much! Hope I can move there one day, hope you had fun! :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Liczę, że uda mi się odwiedzić Londyn w te wakacje s2.
    Twój post podsumuję krótko, że jak się nie obrazisz to zainspiruję się nim trochę w pracy szkolnej :D (oczywiście, ale i niestety wycinając Twoje boskie komentarze). A ogólnie to krótko... Dwumetrowy płód mnie przeraził, gdybym zobaczyła takiego na żywo to prawdopodobnie bym wrzasnęła, nie skomentuję "hei hitla", a Baker Street to jedno z tych miejsc, którego w Londynie nie można przegapić. A propos Sherlocka Holmesa to muszę Ci powiedzieć, że zdjęcia BigBena wygląda identycznie jak z zapowiedzi Holmesa z Benedictem Cumberbatchem (ten to ma nazwisko) i Martinem Freemanem. No i jeszcze poschlebiam Tobei trochę, gdyż na serio ujął mnie ten tekst "Most jak każdy inny, ale jakoś na moich zdjęciach wygląda pięknie i majestatycznie. Uważam ,że tylko dobrzy kłamcy mogą być świetnymi fotografami. Fotografia to oszustwo lvl hard. Nie kłamie się słowami , tylko obrazem, a rzeczywistość niestety nie jest tak idealna jak na zdjęciach. Byłam więc samym widokiem bardzo rozczarowana. Umiem kłamać, ale muszę jeszcze trochę poćwiczyć ;)".No dobra, dość tego. Post świetny!

    OdpowiedzUsuń
  41. u mnie 3 z matmy, to tylko czastkowe, taka rzadkość zreszta...

    mnie nigdy Londyn tak mocno nie jarał, nie należy do takich miejsc, które bardzo chciałabym odwiedzić, choć gdybym mogła to bym skorzystała z tej okazji. co nie zmienia faktu, że fotorelacja bardzo fajna!

    OdpowiedzUsuń
  42. też miałam szczęście tam być ^^

    OdpowiedzUsuń
  43. ogrom rzeczywiście:) zazdroszczę:) niektóre figury woskowe nie podobne do siebie;p;p

    OdpowiedzUsuń
  44. moim marzeniem jest zobaczyć kiedyś londyn, mam nadzieję, że niedługo je spełnię ;) A niektóre Twoje kadry smakowite ^^

    OdpowiedzUsuń
  45. Łoo, ale mi odświeżyłaś wspomnienia z Londynu :)
    W tym pięknym ogródku w którego mówisz, że co chwilę doglądali ogrodnicy przespałam z pół godziny ..:) Ale było pięknie!

    OdpowiedzUsuń
  46. Ale tam pięknie, chciałabym kiedyś wybrać się do Londynu :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Świetny ten opis Londynu! Rewelacja :-)!

    OdpowiedzUsuń
  48. Świetny wpis naprawdę, a zdjęcia jeszcze lepsze. Chyba nawet niż u mnie ;) hehe
    Mieszkam w Anglii prawie dwa lata, a wciąż nie odwiedziłam Londynu. Trochę przytłacza mnie ta masa ludzi tam, tłoki, korki ale i też brak czasu i za daleko.
    A czytając ten wpis poczułam się trochę jak na wycieczce :)

    OdpowiedzUsuń
  49. bardzo fajny post,ciekawe pojechac do Londyna,tyle ciekawostek! a zdj. z Muzeum najlepsze!

    OdpowiedzUsuń
  50. Nigdy nie chciałam tam pojechać ze względu na popularność tego miejsca i właśnie zatłoczenie... O ile Paryż mimo podobnych wad chciałabym zobaczyć, o tyle do Londynu w ogóle mnie nie ciągnie... Zdecydowanie wolę "dzikie miejsca". Choć zapewne i Londyn coś w sobie ma...już nawet ta "różnica od Polski" fascynuje...:)

    OdpowiedzUsuń
  51. Chciałabym pojechać kiedyś do Londynu, ale ilość osób na ulicach poprowadziłaby mnie chyba do szaleństwa. Nienawidzę tłoku, ścisku, ludzi, którzy nie do końca wiedzą gdzie idą.... straszne! wrrrr! Zapraszam, melodylaniella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  52. 10 lat w uk, a w Londynie byłam raz. ;p mi się tam nawet podobało, spoko klimat, ale serio dupy nie urywa. Deskorolki wyjechane, u mnie w mieście też jest cmentarz desek hehe.
    Najlepsze zdjęcia gówna! :D

    OdpowiedzUsuń
  53. Niektóre zdjęcia mnie powaliły. Od dawna chcę się wybrać do kilku londyńskich muzeów i teraz już nie mam wyjścia. Pojadę tam i już.

    OdpowiedzUsuń
  54. Niektóre zdjęcia mnie powaliły. Od dawna chcę się wybrać do kilku londyńskich muzeów i teraz już nie mam wyjścia. Pojadę tam i już.

    OdpowiedzUsuń
  55. Bardzo fajne zdjęcia i ciekawy, nie przesłodzony opis miasta. Londyn to nie jest moje miasto marzeń, ale zaciekawiłaś mnie i w następne wakacje chyba się tam wybiorę. Ja również nie znoszę zorganizowanych wycieczek i raczej staram się organizować wypad na własną rękę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń